Kosmetyki

piątek, 3 stycznia 2014

7 HASEŁ, KTÓRYMI MAMIĄ CIĘ PRODUCENCI KOSMETYKÓW !

" Oil free! "

" 100% natural! "

" Long-lasting! "

Brzmi znajomo prawda? Ileż to razy dałyśmy się nabrać producentom i kupiłyśmy akurat ten ich jeden konkretny produkt tylko dlatego, że przeczytałyśmy te magiczne hasła? Niestety, większość z nich nie ma większego znaczenia. Ich głównym zadaniem jest "zachęcanie, czy wręcz, przyciąganie" klienta. Po części jest to spowodowane tym, że FDA (Food and Drug Administration) nie reguluje tego co wchodzi w skład kosmetyków. I choć istnieją wytyczne dotyczące etykietowania, nikt tego nie weryfikuje. Eksperci uważają to zjawisko za pozytywne twierdząc, że gdyby mniej znane marki musiały restykcyjnie stosować się do wytycznych FDA, większość z nich nawet nie pojawiła by się na rynku, nie mówiąc już o jakich kolwiek osiągnięciach. Niestety brak odpowiednich regulacji powoduje, że odpowiedzialność za niedociągnięcia producenta spada na nas - klientów. To my musimy odnaleść się w tym całym etykietowym żargonie, jeśli chcemy mieć pewność tego co nakładamy na twarz. Same doskonale wiecie, że żeby naprawdę przekonać się co producenci oferują nam do nakładania na skórę, musimy przebrnąć przez dobrze zakamuflowaną, chemicznymi nazwami, listę składu co nie jest łatwe do ogarnięcia bez pomocy internetu czy podręcznika do chemii kosmetycznej. Dlatego dzisiaj chcę przytoczyć wam hasła reklamowe, na widok których powinna zapalić się wam czerwona lampka:



1) " OIL FREE" czy ktoś tego naprawdę potrzebuje?


Tutaj to muszę przyznać, że i ja poległam, bo uwierzyłam w to hasło bez zastanowienia. 

Większość z nas (szczególnie cery problematyczne) jest zdeterminowana i systematyczna jeśli chodzi o używanie podkładów i korektorów typu "oli free", wierząc, że olej pogorszy stan naszej tłustej, ozdobionej wypryskami cery. Firmy kosmetyczne wykorzystują miłość tłustych skór do uczucia "ściągnięcia i wysuszenia", produkując wersje produktów pozbawionych oleju nie tylko w formie podkładów ale również rózów do policzków, cieni czy korektorów. Niestety, większość dermatologów (w tym mój wykładowca) zgodnie twierdzi, że zdobiący etykiety "oli free" to tylko czczy slogan marketingowy. Jak się okazuje po odwróceniu opakowania i zagłębieniu się w listę składu znajdziemy i oleje. Trik polega na tym, że firmy zastępują oleje naturalne, olejami syntetycznymi i nazywają to "oil free" !, ironicznie - syntetyczne oleje mają większą tedencję do podrażniania skóry. Jedynym rozwiązaniem tego problemu jest szukanie w składzie słowa "noncomedogenic" lub "nonacnegenic", co oznacza, że produkt nie będzie zatykał nam porów.



Skóry tłuste powinny pamiętać, że dla nic też się coś znajdzie np.: - OLEJ Z DRZEWA HERBACIANEGO oraz OLEJ LAWENDOWY mają działanie aseptyczne i przeciwzapalne.


2) SPF ( SUN PROTECTION FACTORY) 


Niestety, to że na kosmetyku jest napisane, że zawiera SPF wcale nie znaczy, że jesteśmy skutecznie chronione przed słońcem. Ogromne zadowolenie budzi w nas to, że tak wiele firm stosuje ochronę przeciwałoneczną w kosmetykach do makijażu - w końcu to dodatkowa ochrona i gwarancja dłuższego zachwania skóry bez zmarszczek. Zapominamy jednak o bardzo ważnej rzeczy - istnieją dwa rodzaje składników ochronnych - fizyczne i chemiczne. Fizyczne działają jako bariera na skórze, która odbija promienie UV. Chemiczne zaś pochłaniają promienie świetlne tworząc przy tym szkodliwe dla skóry WOLNE RODNIKI. Wracając do składników fizycznych, to najskuteczniejszymi są : TLENEK CYNKU (zinc oxide) oraz DWUTLENEK TYTANU (titanium dioxide). Jeśli masz skłanności do wyprysków wybierz tlenek cynku, bowiem dwutlenek tytanu może nasilać pojawianie się wyprysków. Nawet jeśli twój kosmetyk zawiera tlenek cynku, nie należy polegać na nim jako na jedynej formie ochrony przed słońcem. Dermatolodzy zalecają aplikowanie na twarz ok. jednej małej łyżeczki kremu ochronnego o wartości SPF min. 30, a raczej nikt nie nakłada na siebie tyle podkładu. Dlatego też zaleca się nakłada nie serum antyoksydacyjnego następnie kremu ochronnego i dopiero na to - podkładu z SPF.



3) "NATURAL" 


Spośród wszystkich haseł marketingowych to właśnie "NATURAL" może okazać się najgorszym kłamstwem.  Według  wymogów FDA tylko 20% składników kosmetyku musi być naturalnymi!, aby producent mógł uznać swoje dzieło za całkwicie "naturalne". Jeśli zatem naprawdę zależy ci na kupnie organicznego kosmetyku upewnij się, że zawiera znak "USDA-certified organic" i szukaj produktów zaaprobowanych przez organizacje typu: Natural Products Association czy The Campaign for Safe Cosmetics. 



Pamiętajcie! tylko dlatego, że coś jest organiczne lub naturalne nie znaczy, że nie podrażni waszej skóry. OLEJ CYTRYNOWY I POMARAŃCZOWY to najczęściej drażniące składniki produktów kosmetycznych, nawet jeśli są organiczne!


4) SKŁADNIKI "ANTI-AGING"


Tak wiele produktów, nie tylko pielęgnacyjnych ale również kolorowych, reklamuje się jako "przeciw-starzeniowe", że gdyby to było prawdą, to żadna z nas nie powinna mieć ani jednej zmarszczki, bez względu na wiek. Niestety, jak się okazuje, wygładzanie zmarszczek nie jest wcale łatwym procesem i nie wystarczy dodanie do podkładu czy korektora składników walczących ze zmarszczkami. Co ważne - jeśli już chcemy zafundować sobie taki kremik "anti-aging" to wybierajmy wersję NA NOC, ponieważ owe składniki są brardzo wrażliwe na światło słoneczne przez co się ulatniają. W tym przypadku lepiej zainwestować w porządne serum niż w krem.




5) "FRAGRANCE - FREE", BEZWONNE produkty jednak często pachną


Jeśli nie przepadasz za silnymi zapachami, opacja bezzapachowa jest właśnie dla Ciebie. Jeśli jednak przy kupnie takiego produktu kieruje Tobą skłonność do alergii bądź wrażliwość na zapachy, nadal możesz skończyć z wysypką lub innymi objawami. Wiele firm dodaje maskujące wonie aby ukryć nieprzyjemny zapach innych składników, a FDA nie wymaga umieszczenia tych "maskujących woni" w składzie. Zatem hasła typu "hipoalergiczny" oznaczają, że produkt ma niewielką możliwość spowodowania reakcji alergicznej, a nie że nie wywoła jej wcale.



6) "LONG WEARING"  to nie koniecznie to samo co WATERPROOF


Bez wątpienie jest coś kuszącego w obietnicy makijażu, który przetrwa 24 godziny. Wszyscy jesteśmy zabiegani i nieszczególnie chce nam się poświęcać czas na ciągłe poprawianie makijażu. Jeżeli jednak planujesz wizytę na plaży bądź jakieś zajęcia na basenie, musisz liczyć się z tym, że kiedy wyjdziesz z wody makijaż niestety w niej pozostanie. Tego typu produtky mają inną formułę niż wodoodporne, ale świetnie nadają się dla osób, których eyeliner rozmazuje się jeszcze przed południem.



7) TESTOWANY DERMATOLOGICZNIE


No właśnie, tylko że nikt nie mówi o wynikach tych "testów". To że dermatolog testował ten produkt wcale nie oznacza, że go "lubi" i poleca. To tylko kolejny trik oparty na bez znaczeniowej frazie.




, co o







10 komentarzy:

  1. Jestem posiadaczką cery tłustej i z tego co zauważyłam to o wiele bardziej służą mi podkłady mineralne, które mają raczej krótkie składy jak budowa cepa. Mój dermatolog kazał mi odstawić wszystkie podkłady i kamuflaże w formie płynnej gdyż stwierdził, że w takim przypadku nigdy się nie wyleczę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie dajmy się nabijak w butelkę i nie wierzmy na ślepo temu, co piszą producenci. Oni maja gdzieś nasze zdrowie, zależy im tylko na sprzedaży i zyskach... bardzo dobry pomysł na post! Gratuluję! :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo dobry pomysł na wpis!

    Dodałabym jeszcze trochę haseł w rodzaju "wyszczuplający", "antycelulitowy" albo "wygładzający zmarszczki" - czysta magia! ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny post. Większość rzeczy wiedziałam ale niektóre punkty mnie zaciekawiły ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. bardzo ciekawy post... niestety dajemy się nabrać na te magiczne słowa :/

    OdpowiedzUsuń
  6. Powiem szczerze, że na "natural" dałam się kilka razy nabrać. I parę razy się na tym przejechałam.

    OdpowiedzUsuń
  7. I dla mnie zdarzyło się kiedyś "popłynąć" na fali takich pięknych reklam, ale szybko udało mi się opamiętać. Teraz do wszystkich takich opisów podchodzę z dystansem. I choć nadal nie zawsze udaje mi się rozszyfrować skład, to jestem na dobrej drodze do opanowania tej umiejętności. Bardzo fajny artykuł ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Najgorszy według mnie jest fakt iż oszukują w kwestii niby tych testów dermatologicznych :/

    OdpowiedzUsuń